Opowieści o literaturze Leszka Żulińskiego

Katamaran Literacki wypłynął na szerokie wody. W tym sezonie nasz łódzki oddział objął patronatem spotkania literackie w Akademickim Ośrodku Inicjatyw Artystycznych. Październikowym gościem Katamaranu był znany w środowisku literackim poeta, krytyk, publicysta – Leszek Żuliński. Plotka internetowa głosiła, że nasz bohater jest znakomitym gawędziarzem, co mogliśmy wszyscy po spotkaniu potwierdzić. Wysłuchaliśmy bowiem bardzo ciekawej i „wciągającej” opowieści dotyczącej literatury, poezji i życia.
Na początku spotkania pan Leszek Żuliński powiedział, że jako autor nie wie, co robić na wieczorze autorskim. Ale ze swojego zadania wywiązał się znakomicie, na pewno też dzięki dużemu doświadczeniu w byciu głównym bohaterem spotkań autorskich. Usłyszeliśmy również o tym jak nasz poeta zaczął pisać, bo się zakochał, o jego studiach polonistycznych, sławnych znajomych z roku, długoletniej pracy w wydawnictwach, książkach krytycznoliterackich i brykach z omówieniem szkolnych lektur.
Były też oczywiście wiersze, przecież wszyscy na nie czekali. Autor przeczytał utwory ze swoich kilku tomików, a także utwory najnowsze, wciąż ciepłe, które nie były jeszcze dotąd publikowane. Cała sala wsłuchała się w te pełne pasji wiersze.
Było także trochę o wierszach rymowanych, dziś mniej popularnych, pan Leszek Żuliński podkreślił, że taka poezja jest bardzo ważna, jednak wiersz rymowany nie może być banalny, co niestety bardzo często się zdarza. Zaprezentował nam cudowny, rymowany wiersz o kotach, które wymieniał po imieniu jak swoich najlepszych przyjaciół, dowiedzieliśmy się też, że poeta ma kotkę Ramonę, która jest bardzo niezadowolona, kiedy jej pan wyjeżdża i gniewa się po jego powrocie.
Pan Leszek Żuliński opowiadał również jakie przemiany dokonały się w życiu literackim po pojawieniu się w Polsce kapitalizmu a potem Internetu. Nasze możliwości publikacyjne zwiększyły się, rocznie wydaje się setki nowych tomików, a w sieci ukazują się codziennie nowe wiersze, nikt nie jest w stanie dziś tego wszystkiego „ogarnąć” ani przeczytać. W tym wielkim literackim morzu (a pewnie nawet i oceanie) wiele dobrych pozycji przechodzi bez echa. A że każdy pisać może, nie zawsze drukuje się pozycje literaturowe wysokich lotów.
Poznaliśmy wielkie marzenie pana Leszka Żulińskiego, chciałby się on bowiem urodzić jeszcze raz za około pięćdziesiąt lat i sprawdzić, kto z autorów współczesnych i wcześniejszych przetrwał w podręcznikach do literatury. I czy te nazwiska będą mu cokolwiek mówiły.
Z tego spotkania zapamiętałam również to, co nasz bohater nadmienił na temat poezji i w ogóle sztuki. Pisze się wtedy, gdy ma się ku temu powód, literatura, malarstwo, muzyka wynikają z potrzeby autoekspresji, z potrzeby wyrażenia siebie. To pragnienie od zawsze towarzyszyło ludzkości i zapewne nadal będzie jej towarzyszyć.
Wieczór z Leszkiem Żulińskim przygotowała Małgorzata Skwarek-Gałęska, która także serdecznie zaprosiła obecnych na warsztaty poetyckie, które odbędą się na wiosnę w Łodzi, a poprowadzi je właśnie nasz bohater. Zatem mamy nadzieję, że spotkamy się z nim powtórnie za kilka miesięcy. I może wtedy, przy okazji omawiania naszych wierszy, znów wysłuchamy kolejnych literackich opowieści.
Magdalena Cybulska

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s