Małe i duże ludzkie dramaty w poezji Danieli Ewy Zajączkowskiej

Daniela Ewa Zajączkowska – bez niej i bez jej pomocy wielu łódzkich poetów na pewno by nie zadebiutowało a nawet nie odważyło się wyciągnąć swoich wierszy z szuflady. Gdy poznałam Danielę, a było to kilka lat temu w Śródmiejskim Forum Kultury (dziś to Dom Literatury), wszyscy w środowisku literackim dobrze ją już znali, gdyż prowadziła liczne wieczory autorskie, a także pisała posłowia i recenzje. Na pewno poezja i literatura stanowiły i stanowią ważną część jej życia.
Na ostatnim spotkaniu z Daniela Ewą Zajączkowską okazało się, że od jej poetyckiego debiutu minęło już dwadzieścia dwa lata, a był to tomik „Rzeczy znikome” wydany w Toruniu. Później autorka związała się z łódzką grupą literacką Centauro, powstawały kolejne tomy poetyckie, bajki dla dzieci, proza oraz utwory satyryczne. Sprawne posługiwanie się rymem i rytmem to cecha jaka wyróżnia poezję Danieli Ewy Zajączkowskiej na tle dzisiejszej literatury, ale w jej twórczości są także wiersze białe.
Jak sama poetka na spotkaniu zauważyła, w jej utworach powtarza się wątek uwikłania człowieka w historię, autorka tworzy miejskie obrazki, których bohaterowie to ludzie mieszkający tuż obok nas, zepchnięci jednak na margines i pozostawieni sami sobie ze swoimi problemami, które często ich przerastają. Zawsze interesował ją los „ludzi potępionych”, których bieg wydarzeń skazał na życie wcale nie piękne, lecz zmierzające jak po równi pochyłej ku nieszczęściu. To wiersze o cierpieniu i zagubieniu człowieka we współczesnej cywilizacji, na którą jest on skazany, często pytające o sens zła i samotności. Poezja zaangażowana, społeczna, ukazująca życie tych, którym się nie udało, w świecie w którym najważniejsze jest odniesienie sukcesu, tak można określić te utwory, może to wiersze trochę reporterskiej, dramatyczne, jednak pod warstwą słów znajdziemy pokłady empatii, coś metafizycznego i egzystencjalnego. Bo przecież takie małe, ludzkie tragedie dzieją się niezależnie od epoki, kultury czy ustroju społecznego. Podmiot liryczny próbuje zrozumieć swoich bohaterów, ich wybory, ścieżki, którymi podążają, próbuje wyjaśnić, co ich skłoniło do podjęcie takiej, a nie innej decyzji. Bohaterowie wierszy Danieli Zajączkowskiej to m. in.: młoda narkomanka, chłopczyk, którego ojciec popełnił samobójstwo, pijąca matka, żebrak.
Tematykę mieszczańską, poetka podkreśliła zresztą, że jej utwory nawiązują do plebejskich ballad, odnajdziemy w każdym z tomów, ale też są w nich delikatne i nastrojowe liryki, w których jest nadzieja i uśmiech. Poetka często dedykuje wiersze swoim przyjaciołom, a także osobom bliskim, których już przy niej nie ma.
W ostatnim tomie Danieli Ewy Zajączkowskiej znalazłam wiersz, który szczególnie mnie ujął swoim ciepłem, subtelnością i nawiązaniem do Bolesława Leśmiana. Tak zatem brzmi fragment wiersza „Niebo ludzieńków”:

„niebo ma dwa pokoje
kuchnię i łazienkę
dużo jest w nim muzyki
kwiatów i obrazów
a w oknie wisi słońce
na zmianę z księżycem

ludzieńka robi obiad
a ludzieniek pisze
do obiadu jest wino
po obiedzie miłość”

Takiego nieba wszyscy możemy sobie życzyć. Może istnieje ono nie tylko w poezji, ale gdzieś blisko na wyciągniecie ręki, należy tylko po nie sięgnąć, choć na chwilę spróbować się w nim ukryć.
Magdalena Cybulska

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s