„Poszukiwanie” Ryszarda Wasilewskiego

Twórczość Ryszarda Wasilewskiego kojarzyła mi się wcześniej z satyrą i pikantnymi fraszkami, jednak jego ostatni tomik „Poszukiwanie” jest niesłychanie liryczny i osobisty. Książkę otwiera cytat autorstwa Marcela Prousta: „Prawdziwy akt odkrycia nie polega na odkrywaniu nowych lądów, lecz na patrzeniu na stare w nowy sposób”. Twierdzenie to zapewne stanowi spore wyzwanie dla pisarzy i poetów, wciąż poszukują oni bowiem nowych słów, aby opisać świat.

Zatem na co patrzy, spogląda Ryszard Wasilewski? Jakimi obserwacjami dotyczącymi naszego świata i związanymi z nimi emocjami, próbuje się z nami podzielić? Pisze przede wszystkim o człowieku, jego zagubieniu w tej dość drapieżnej rzeczywistości, potrzebie miłości, akceptacji. Poeta wędruje między teraźniejszością a przeszłością, maluje słowem miejskie i leśne pejzaże.

Ryszard Wasilewski od lat zajmuje się literaturą, posiada bogaty dorobek twórczy i na pewno spore doświadczenie życiowe, jednak w wierszu zamykającym ten tom pt.: „Wieczór z poetą” pisze: „opowiadał poeta jak rodzi się wiersz/kiedy łączy ulicę/z wiszącym ogrodem/ i mówił że wie/ iż sam żadnym wierszem/nie przestawi już świata”. Czyli słowa niekiedy są bezradne wobec tego, co się wokół nas dzieje, jednak poeci rodzili się i będą rodzić. Bo przecież ktoś musi zostawić osobiste, prywatne świadectwo z mijającej epoki.

W tym naszym zabieganym świecie często nie zwracamy uwagi na naszych bliskich i ludzi, którzy gdzieś na ulicy nas mijają: „tylko czasem/bezzębny staruszek/wychodzi z zaułków/rozedrganych miast/by podać nam jabłko/z drzewa wiadomości/ w które się wgryzamy/dopiero/gdy toczy je robak”.

Mimo, że zmieniają się czasy, mody, sposoby na życie, wciąż szukamy sensu w tej burej codzienności: „i wciąż chcę znaleźć/choć jedną odpowiedź/nim wejdę w noc/po której nie ma świtu/już ufny jak dziecko”.

Podmiot liryczny przygląda się ludziom, z bliższej lub dalszej perspektywy, próbuje opisać ich emocje: kloszarda, samotnego człowieka na ławce, ludzi z Aleppo. Prawdy szukamy w Google, a nie w drugim i w nas samych. Poezja ta podkreśla nieprzemijającą wartość humanizmu i sama zwraca uwagę na jednostkowość każdego człowieka.

W tych wierszach odnalazłam także bliskie mi  pejzaże sosnowych lasów i rzeki Grabi przepływających przez Kolumnę, a stamtąd wywodzi się i tam obecnie mieszka autor tomiku.

Przez całe życie czegoś, kogoś poszukujemy, miejsca, w którym się zakorzenimy, osób, które nas zrozumieją i pokochają, towarzyszy nam poczucie przemijania rzeczy i ludzi. W jednym z wierszy czytamy: „zacząłem szukać/głębokiej zatoki/ dla ulotnych złudzeń” i lądu „aby wystarczyło na kilka stóp/na pewne oparcie/dla ciągłej nadziei/i wiary w siebie/i ciebie człowieku”.

Czasem szukać nie musimy, a zwyczajnie wracamy wspomnieniami, do miejsc, w których byliśmy szczęśliwi i spokojni o przyszłość, najczęściej jest to dom rodzinny: „ i nigdy nie trzeba/ wybudzać się z lękiem/że młode pędy zdejmą późne mrozy”.

I takie jeszcze podsumowanie tego tomu, dość optymistyczne: „każdej wiosny czuję się jak ślepiec/który nagle odzyskuje wzrok”.  I tego każdemu z czytelników życzę.

 

 

Magdalena Cybulska

 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s